Jakie plany na dziś – czyli z dziećmi w podróży czas się nie dłuży!

Gruzja to kraj, do którego od długiego czasu chciał pojechać Darek. Jednak zawsze namawiałam go na inny kierunek. Jakoś tak do Gruzji nie byłam przekonana. W zasadzie nawet przed samym wyjazdem miałam wiele obaw i byłam raczej sceptyczna. Już po 3 dniach mogłam z przekonaniem powiedzieć : „ Ok, przyznaję Ci rację. Jest Super. Fajnie, że tu jesteśmy”. Gruzja podbiła nasze serca. Wszyscy wróciliśmy zachwyceni naturą skalnymi miastami, dobrym jedzeniem, różnorodnością. Jedną z moich obaw było czy Gruzja spodoba się dzieciom (szczególnie, że rok wcześniej byliśmy na Sri Lance, która zdecydowanie skradła nasze serca), bo to co oferuje to głównie natura. Bez fajerwerków, bez dzikich zwierząt, bez typowych atrakcji dla dzieci. Okazało się, że majestatyczny Kaukaz, wszechobecne krowy albo biegające po ulicach świnie, stare poradzieckie kolejki linowe, ciepłe i czyste Morze Czarne czy potężne miasta i twierdze skalne przypadły do gustu wszystkim, a każdy dzień w Gruzji (i Armenii, którą przy okazji odwiedziliśmy) był niezwykłą przygodą.
Dodatkowo ja bardzo bałam się bezpańskich psów (bo boję się psów, szczególnie dużych), których w Gruzji jest naprawdę sporo. Na szczęście okazało się, że większość z nich w ogóle nie zwraca uwagi na ludzi. Były dwie sytuacje, w których mój poziom stresu w tej kwestii był znaczący. Na szczęście – trwały krótko i nie rzutują na ogólne wrażenia.

W tym wpisie przedstawimy nasz rodzinny TOP 10 gruzińskich atrakcji. Tworzyliśmy go wspólnie, ale niekoniecznie ułożylibyśmy go w tej samej kolejności. Wątpliwości nie mamy raczej co do trzech pierwszych punktów – one w pierwszej trójce były u każdego, a Koruldi Lakes wszyscy wybrali jako top of the top. Jak pewnie zauważycie, na tej liście nie ma miast, bo choć Tibilisi z jego kolejkami linowymi przypadło nam do gustu, to jednak Gruzja na zawsze będzie kojarzyć się z zapierającą dech w piersiach naturą i historią.

To jak gotowi na polecajki?

1 KORULDI LAKES

Chyba najpiękniejsze miejsce, w jakim kiedykolwiek byliśmy. A na pewno najwyżej położone, bo na ponad 2700 m n.p.m. Natura zachwyca tu spektaklem jakiego się nie spodziewaliśmy. Wśród majestatycznych zielono-białych szczytów Kaukazu znajdują się małe jeziorka, ale te są chyba tylko pretekstem do pokonania ponad 1200 metrów przewyższenia i zachwycenia się krajobrazem, który powala na łopatki! Jeśli natraficie na konie pasące się przy jeziorkach (latem chyba zawsze!) to może odebrać Wam na chwilę mowę z zachwytu. My trafiliśmy również na stado byków. Wrażenie i widoki – nie do opisania! I na szczęście raczej nie uświadczycie tu tłumów.

Żeby się tu dostać skorzystaliśmy z usługi lokalnego kierowcy, który samochodem terenowym, wąską ścieżką wwiózł nas na tę wysokość pokonując olbrzymie przewyższenie! Sama jazda była super przygodą i zdecydowania przyprawiała o szybsze bicie serca. Kierowcę znaleźliśmy dzień wcześniej przy głównym placu w Mestii (nasza baza noclegowa w tych rejonach) i uzgodniliśmy cenę 350 lari za samochód 4×4 z kierowcą – dojazd do jeziorek, a potem dojazd pod most, za którym można rozpocząć trekking do Lodowca Chaaladi, a na koniec dnia powrót pod miejsce noclegowe. Nawet jeśli będziecie mieć swoje auto 4×4 warto wziąć pod uwagę, że droga jest bardzo wąska i wymagająca, piaszczysta, czasem z dużymi koleinami, częściowo wiedzie przy przepaści i jeśli nie macie doświadczenia w tego typu jeździe warto jednak rozważyć lokalnego kierowcę i jego samochód. Mijanki w takich warunkach, na olbrzymiej wysokości, to naprawdę wyższa szkoła jazdy. Dość dosłownie;)

Oczywiście można tu tez wejść, ale jest to konkretna wyprawa – dla zaawansowanych i na pewno należy zabrać dużą ilość wody oraz ruszyć o świecie, żeby zejść przed zmrokiem, albo…schodząc łapać „stopa”, tak jak zrobiły to nasze dwie koleżanki, które weszły o własnych siłach, ale potem nie były pewne czy przed zmrokiem uda im się zejść. Natomiast to nie tak, że ruch jest tu jakiś wielki, więc trzeba mieć szczęście żeby na „stopa” się załapać.

WAŻNE

  • Po drodze, tuż pod Koruldi Lakes jest „kawiarnia”, czyli coś jak prosty domek pasterzy, gdzie można kupić kawę, herbatę, herbatę ze świeżych ziół (polecamy!), lemoniadę, a jak się Wam poszczęści to nawet ciasto typu babka (my załapaliśmy się na ostatni kawałek)😉.

2 DOLINA TRUSO

Dolina Truso to jedno z najpiękniejszych miejsc w Gruzji, położone wysoko w górach Kaukazu, które na każdym kroku czaruje widokami.
Do doliny dojeżdża się od strony wioski Kvemo Okrokana. Przy moście można zostawić samochód osobowy – dalej droga jest już zbyt dziurawa i nierówna, by poradziło sobie zwykłe auto.
Od mostu szlak prowadzi w głąb doliny. Można wyruszyć pieszo albo, jeśli ma się terenówkę lub wynajęte auto 4×4 z kierowcą, kontynuować jazdę drogą biegnącą wzdłuż rzeki. Jest wąska, czasem kręta i biegnie przy urwisku. Nie polecamy osobom bez doświadczenia w takiej jeździe, (choć jest tu nieco łatwiej niż przy dojeździe do Koruldi Lakes). Po drodze mija się opuszczone wioski i wąwóz o stromych, skalnych ścianach.
Po pewnym czasie dociera się do kolejnego mostu, obok którego stoi niewielka kawiarenka i miejsce na postój. Tu szlak się rozdziela:
Górą prowadzi ścieżka do malowniczego jeziorka Abano Mineral Lake – małego, ale niezwykle urokliwego, z wodą, przez którą prześwitują bąbelki gazu z podziemnych źródeł.
Dołem biegnie szutrowa droga, którą mogą jechać dalej auta terenowe. Prowadzi ona przez dolinę aż do kolejnych atrakcji: kolorowych źródeł, ruin klasztorów i wreszcie do twierdzy Zakagori, stojącej na wzgórzu u wylotu doliny.

My szliśmy górą, a potem łąkami chcieliśmy dojść do Zakagori. Niestety ja (Ola) wystraszyłam się psów pasterskich do tego stopnia, że zawróciliśmy tą samą trasą, choć od Zakagori dzieliło nas niewiele. Nie mieliśmy już czasu, żeby potem jechać tam samochodem. Jest więc niedosyt i na pewno wrócimy tu w przyszłości!

3 SKALNE MIASTO WARDZIA

To jedno z najbardziej wyjątkowych miejsc w Gruzji! To trzecie i najbardziej niesamowite skalne miasto i twierdza, jakie odwiedziliśmy tutaj i w życiu.
Ta starożytna skalna twierdza znajduje się na południu kraju, w regionie Samcche-Dżawachetia, w pobliżu miasta Achalciche. Jest jednym z największych cudów architektury wykutych w skale NA ŚWIECIE, a jej historia sięga aż XII wieku. Mimo, że dwie trzecie zniszczyło trzęsienie ziemi, wciąż jest to potężny skalny, piętrowy „labirynt” do zwiedzania.
Wardzia została założona przez królową Tamarę w XII wieku jako twierdza obronna, a także jako centrum religijne i kulturalne. Została wykuta w zboczu góry Erusheti nad rzeką Mtkvari i przez wieki była świadkiem wielu dramatycznych wydarzeń w historii Gruzji. W czasach swojej świetności stanowiła ogromny kompleks z kościołami, klasztorami, mieszkaniami, „warsztatami” (piekarnia, kowal, piwnice na wino itp.) i systemem tuneli.

Obecnie wciąż zobaczycie tu skalne mieszkania, kaplice, sale spotkań, tajne przejścia i tunele W SKAŁACH (!), a nawet PRZEPIĘKNY kościół! Na terenie Wardzi znajduje się ponad 600 pomieszczeń wykutych w skale, a szacuje się, że mogło być ich nawet 3000! Na szczególną uwagę zasługują freski i malowidła ścienne, które przetrwały przez wieki. Te w Kościele Matki Bożej, przedstawiające świętych i sceny biblijne, zachwycają!
Z twierdzy rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na okoliczne góry i rzekę Mtkvari. A widok jej samej, nawet z dołu, z ulicy – zachwyca.

WAŻNE

  • Z parkingu można do Wardzi podejść do góry na pieszo (ok.15-20 minut), ale można też podjechać marszrutką za 2 lari za osobę (sierpień 2025). My tak właśnie zrobiliśmy ze względu na ograniczony czas i upał.
  • Przy parkingu znajduje się restauracja, tuż nad rzeką, częściowo położona w cieniu, gdzie można się posilić przed lub po wizycie. Są też toalety (potrzebna moneta 1 lari).

4 TREKKING DO WODOSPADU SZTUGRA

To miejsce, którego nie mieliśmy w planach przed przyjazdem, ale często bywa tak, że na miejscu planu zmieniamy lub dostosowujemy do tego co akurat się dzieje. Tak było ze Sztugrą. O tym miejscu powiedział nam nasz kierowca, który, co ciekawe, sam nigdy tu nie był;). Wodospad Sztugra to piękne miejsce w cieniu majestatycznej Ushby, jednego z głównych szczytów Kaukazu. Ale dotarcie do niego nie jest takie proste.

Trzeba dojechać do końca wsi Mazeri, przejść lub przejechać mostem przez rzekę Dolra i widokowym szlakiem pod górę przejść około 4 kilometry (różnica wzniesień to ok.400 metrów, żeby zobaczyć go w pełnej krasie i poczuć cudowną wodną bryzę na ciele. Obok jest też mniejszy wodospad. Stąd do szczytu sąsiadującego ze Sztugrą mniejszego wodospadu jest jeszcze ok. kilometra dość stromego podejścia). Końcówka jest zniewalająca – ogromne masy wody tworzą mgiełkę w odległości kilkudziesięciu metrów od wodospadu, co w upalne dni jest bardzo przyjemne. A widoki… sami zobaczcie.

WAŻNE

  • Na początku szlaku jest przyjemne miejsce Hikers Inn Cafe, a na szlaku – bajkowy bufet z hamakami między drzewami. My po drodze spotkaliśmy też idące swobodnie ścieżką do wodospadu konie.

5 PUNKT WIDOKOWY PANORAMA GUDAURI NA GRUZIŃSKIEJ DRODZE WOJENNEJ

Panorama Gudauri – to olbrzymia, niezwykła, okrągła platforma z widokiem na Kaukaz przy Gruzińskiej Drodze Wojennej, w pobliżu miejscowości Gudauri. Zbudowano ją w 1983 roku z okazji 200-lecia podpisania traktatu georgijewsko-kartlijskiego – dokumentu, który formalnie zbliżył Gruzję do Imperium Rosyjskiego.
Pomnik symbolizuje przyjaźń gruzińsko-rosyjską i zdobią go kolorowe mozaiki przedstawiające sceny z historii obu narodów. Robią one niesamowite wrażenie! Z miejsca rozciąga się panoramiczny widok na malownicze doliny i szczyty Kaukazu – to jedno z najbardziej znanych (i latem stosunkowo łatwo dostępnych) miejsc widokowych w kraju.

WAŻNE

  • Możecie tu skusić się na lot z instruktorem na paralotni. Koszt to 350 lari (sierpień 2025). Lot nad Kaukazem to musi być niesamowite doświadczenie i adrenalina.
  • Jest tu duży płatny parking, skromne toalety, bar pod platformą widokową i mnóstwo bud i straganów z jedzeniem, piciem, pamiątkami. Kupicie tu napoje, świeże owoce, proste przekąski.

6 UDABNO – DAVID GAREJA, KOLOROWE GÓRY I OASIS CLUB

Udabno to niewielka wioska położona na półpustynnym obszarze we wschodniej Gruzji, blisko granicy z Azerbejdżanem. Kiedyś była miejscem przesiedleń, dziś powoli zamienia się w bazę wypadową dla podróżników i artystów, którzy szukają tu ciszy, przestrzeni i inspiracji. Sama nazwa „Udabno” oznacza „pustkowie” – i rzeczywiście tak tu jest: ogromne, senne krajobrazy, które sprawiają, że człowiek czuje się jak na końcu świata.
Kilka kilometrów dalej znajduje się słynny kompleks monastyrów David Gareja. Założony w VI wieku przez św. Dawida, jednego z trzynastu syryjskich ojców, składa się z wykutych w skałach jaskiń, kaplic i cel mnichów. To miejsce niezwykłe – o dużym znaczeniu religijnym i historycznym, pełne fresków i dawnych historii (ale niestety nie ma obecnie dostępu do całości, ale jedynie części obiektu), a jednocześnie otoczone półpustynnym pejzażem, który aż zapiera dech.
Tuż obok rozciągają się bajeczne kolorowe wzgórza – warstwy skał mieniące się czerwienią, pomarańczą, żółcią i fioletem. To prawdziwa uczta dla oczu. Po tych wzgórzach można się wybrać samochodem 4×4 albo nawet konno – lokalni gospodarze organizują takie wycieczki. Nam niestety nie starczyło na to czasu i wiemy, że przy kolejnej wizycie dodamy dzień na wycieczkę autem 4×4 po okolicznych wzgórzach.

Jeśli chodzi o Udabno to naszym głównym Celem było…miejsce noclegowe😉, czyli…Oasis Club w Udabno. Usłyszeliśmy o nim od jednego z zespołów, który grał u nas domowy koncert i wiedzieliśmy, że musimy tam dotrzeć! To nie tylko baza wypadowa (prowadzona przez polskie małżeństwo), ale i klimatyczne miejsce spotkań z ludzi z różnych zakątków świata. Panuje tu niespieszna atmosfera, jedzenie jest pyszne, a widoki na step i pasące się lub wracające ze stepu krowy pozwala zwolnić jak nigdzie! Dodatkowo właśnie budowano tu minimiejsce do jeżdżenia na deskorolce, więc dzieciaki też były w raju. No i jak wszędzie w Gruzji w Oasis Club mieszka kilka psów. Gaja przez półtorej dnia uczyła dwa psiaki komendy: „siad”, wykorzystując w tym celu polskie kabanosy😉.
Możecie tu wybrać jedną z dwóch opcji spania: tańszą (hostel) i droższą – małe, przyjemne domki drewniane tuż przy samym klubie i restauracji z bajkowym widokiem na step! My mieliśmy dwa takie domki – bardzo dobrze wspominamy cały pobyt tutaj, ale wieczór na stepie to prawdziwa bajka!

7 TREKKING DO LODOWCA CHAALADI

Autem terenowym, którym wcześniej jechaliśmy do Koruldi Lakes, podjechaliśmy pod chybotliwy, stary most nad rzeką Mestiachala. Po jego przejściu dojście do lodowca (który w lecie lodowca nie przypomina) zajęło nam ok.1h10min. Po drodze i na końcu – obłędne widoki! Szło się bardzo przyjemnie, a najbliższe otoczenie lodowca jest tak bajkowe, że zdjęć zrobiliśmy…zdecydowanie zbyt dużo😉.
Start z okolicy wioski Mazeri, ok.9 kilometrów od Mestii. Lokalni kierowcy wiedzą jak tu trafić. Sami też dacie tu radę autem 4×4. Jest kamienista droga i są wyboje, ale nie ma żadnych przewyższeń, można się bez problemu mijać itp. Po dojechaniu do ww mostu czeka Was przyjemny trekking.

WAŻNE

  • Za mostem tuz przy wejściu na szlak jest kawiarnia-namiot, gdzie można się czegoś napić i coś przekąsić z widokiem na góry i rzekę.

8 SKALNE MIASTO UPLISCICHE

Uplisciche to pierwsze z trzech skalnych miast, które odwiedziliśmy. Zrobiło na nas olbrzymie wrażenie. Mimo, że ostatecznie przebiła je Wardzia, i tak jest na naszej liście ulubionych miejsc w Gruzji.
Nazwa Uplisciche znaczy dosłownie „Twierdza Pana”. To starożytne skalne miasto, które zaczęło powstawać już około IX wieku p.n.e. Ma mnóstwo tuneli, komnat, pieczar, świątyń i pomieszczeń wykutych bezpośrednio w skałach. Wiele się zachowało, można do nich wejść, spróbować pobawić się z echem, przejrzeć się ścianom (niektóre są zdobione!). Uplisciche było ważnym ośrodkiem religijnym i politycznym w czasach przedchrześcijańskich. Było zamieszkane aż do późnego średniowiecza. Z góry miasta rozciąga się piękny widok na rzekę Mtkwari (Kura), okoliczne wioski i skały.

To jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w Gruzji, które dla rodziny stanowi dodatkowo olbrzymi…skalny plac zabaw😉

WAŻNE

  • Spędziliśmy tu ok.3 godziny.
  • Na wejściu jest małe muzeum, toalety i kawiarnia. Nieco dalej po lewej stronie, na łące jest restauracja.

9 MONASTYR CMINDA SAMEBA

Cminda Sameba to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Gruzji .
To kościół położony na wysokości ok. 2170 m n.p.m., nad miasteczkiem Kazbegi (Stepancminda), z majestatycznym widokiem na górę Kazbek. Świątynia została zbudowana w XIV wieku w stylu typowym dla średniowiecznej architektury gruzińskiej. W czasach wojen i najazdów była miejscem schronienia – przechowywano tu m.in. cenne relikwie z Mcchety, w tym krzyż św. Nino. Przez wieki dostęp do niej prowadził wyłącznie górski szlak, co czyniło ją jeszcze bardziej niedostępną i bezpieczną.
Dziś Cminda Sameba jest celem pielgrzymek i wizyt podróżników z całego świata – miejscem, w którym cisza gór i wielowiekowa historia spotykają się w jednym kadrze. Co ciekawe – dojedziecie tu zwykłym samochodem. Droga jest co prawda kręta i stroma z dużym przewyższeniem, ale szeroka i asfaltowa.

WAŻNE

  • U góry są bezpłatne toalety.
  • Na dole – foodtruck z napojami, burgerami i restauracja, której nazwy nie zapisaliśmy. Ta ostatnia jak na Gruzję ma dość wysokie ceny, ale…wszystko co zamówilismy było pyszne, a porcje duże. Są też domowe lemoniady i dobra kawa – obie te rzeczy nie są tu oczywistością.

10 KANION MARTWILI I PRZEJAZD PRZEZ USHGULI

To nie są powiązane ze sobą miejsca, choć rzeczywiście przez Ushguli (po wyjeździe z Mestii) kierowaliśmy się do Kutaisi przez Kanion Martvili;). Te dwa miejsca chcieliśmy jeszcze Wam polecić w naszym TOP 10, więc opisujemy je w jednym punkcie.

Kanion Martwili to prawdziwa perła Zachodniej Gruzji – wąska, głęboka dolina wyrzeźbiona przez rwącą rzekę wśród wapiennych skał. Niestety część udostępniona do zwiedzania nie jest bardzo duża, a ochotników do spaceru lub przepłynięcia łodzią jest mnóstwo! My mieliśmy szczęście bo dotarliśmy tu wieczorem, kiedy zbierało się na burzę i ludzie właśnie uciekali, a burza…nie nadeszła. Dzięki pogodzie byliśmy w kanionie prawie sami!
Woda w kanionie ma niesamowity, turkusowy kolor, a ściany skalne sięgają kilkudziesięciu metrów wysokości, tworząc spektakularne widoki. Można tu popłynąć łodzią z lokalnym „sternikiem” (dostaje się jednak wiosła i wiosłuje, trasa jest bardzo łatwa i bezpieczna), co nie trwa niestety zbyt długo, ale wrażenia są NIESAMOWITE, więc zdecydowanie warto się skusić na ten dodatkowy sposób zobaczenia kanionu.

Spacer po mostkach i kładkach nad wodą raczej nie zajmie Wam więcej niż godzinę. Nam cały pobyt, łącznie z przepływką łódką, zajął ok.1,5 godziny, ale jeśliby do łódek była kolejka mogłoby to trwać dużo dłużej.
Przy kanionie jest też tyrolka, na którą my nie mieliśmy czasu (no i trochę baliśmy się burzy, która ostatecznie nie nadeszła).

WAŻNE

  • Na miejscu są knajpki, można coś zjeść i się napić, są budy z pamiątkami i toalety.
  • Parking przy samym wejściu jest mały. Warto rozważyć parking „górny” i dojść 100-200 metrów.

Czym jest Ushguli? To wioska w wysokich górach Swanetii w Gruzji, wpisana na listę UNESCO. Leży na 2100 m n.p.m., co czyni ją jedną z najwyżej położonych osad w Europie. Jest maleńka, ale przejazd przez nią na długo zapamiętamy, ponieważ otaczają ją potężne szczyty Kaukazu (w tym góra Szchara pokryta śniegiem nawet w sierpniu), ma średniowieczne wieże obronne (które pięknie prezentują wśród soczystej zieleni) i autentyczną zabudowę oraz zachowała tradycyjny styl życia (spotkacie tu całe stada krów na pastwiskach, na ulicy, przy domach). Z Ushguli można wybrać się na trekking, np. do lodowca. Niestety będąc przejazdem, czas mieliśmy ograniczony i ten plan musieliśmy zostawić sobie na przyszłość. Być może kiedyś spędzimy tu również noc, żeby poczuć ciszę, spokój i potęgę natury.

PRAKTYCZNE INFORMACJE:

DROGI I TRANSPORT

  • Drogi w Gruzji bywają bardzo różne – od nowych, świetnie utrzymanych tras (np. autostrada z Tbilisi do Kutaisi) po kręte, wąskie górskie serpentyny, pełne dziur i osuwisk.
  • W wysokogórskich rejonach, szczególnie w Swanetii (Mestia, Ushguli, Koruldi), CZASEM zwykły samochód nie wystarczy – potrzebne jest auto 4×4 z mocnym silnikiem.
  • Wiele atrakcji (np. jeziorka Koruldi czy droga do Lodowca Chaaladi) dostępne jest tylko terenówkami.

MAPY GOOGLE

W Gruzji nie zawsze można na nich polegać. Czasem pokazują drogi, które ogólnie lub w danym momencie są nieprzejezdne (np. wskutek lawiny kamieni, lawiny błotnej lub śniegowej; w lecie raczej to pierwsze), a bywa, że nie pokazują dróg, które są w dobrym stanie i przejezdne. Przyjemną drogą jechaliśmy z Ushguli do Kutaisi przez Kanion Martvili, a mapy google wtedy w ogóle jej nie pokazywały (w odróżnieniu od mapy.cz). Nasz kierowca miał jednak „cynka” od kolegów, że droga jest ukończona (bo niedawno była w  budowie) na tyle, że można nią bez problemów przejechać.

AUTO Z KIEROWCĄ/ MARSZRUTKA/WYNAJĘCIE SAMOCHODU

W Gruzji popularne jest wynajęcie auta z kierowcą – to rozwiązanie ma sporo zalet:

  • Bezpieczeństwo – kierowcy lokalni znają trudne górskie drogi i niebezpieczne zakręty.
  • Komfort – można podziwiać widoki zamiast skupiać się na jeździe, a zachwyt czeka tu na każdym kroku!
  • Elastyczność – kierowcy często podpowiadają dodatkowe miejsca warte odwiedzenia, zatrzymują się w punktach widokowych czy przy małych restauracjach. Jeśli tak się umówiłeś, zawsze możesz zmienić plan – lekko lub bardziej😉. U nas pewne zmiany po drodze wyszły (dwa dni były całe do „podmianki”), ale nie było z nimi problemu. Dzięki samochodowi z kierowcą od Supra – Smak Gruzji zrobiliśmy i zobaczyliśmy tyle, że nigdy nie udałoby nam się to gdyby to Darek prowadził (sorry mężu😉).
  • Cena – wynajem auta z kierowcą w Gruzji jest stosunkowo niedrogi w porównaniu z Europą Zachodnią, a przy kilku osobach w grupie bardzo opłacalny. W przypadku rodziny jest to większy koszt (bo obciąża jeden portfel), ale jeśli tylko możecie sobie pozwolić na takie rozwiązanie – polecamy, szczególnie jeśli chcecie, żeby dzieci zapamiętały pobyt w Gruzji jako wspaniałą przygodę, a nie przez pryzmat długich męczących podróży marszrutkami (to co może być atrakcją dla dorosłego, niekoniecznie będzie nią dla dzieci). Wynajem samochodu bez kierowcy to ok.40-50 euro/dzień, a z kierowcą mniej więcej dwa razy więcej. Gdybyśmy mieli na podróż 5-6 tygodni pewnie zdecydowalibyśmy się na samodzielny wynajem+marszrutki. Przy 18 pełnych dniach (14 w Gruzji i 4 w okolicach Erywania w Armenii) zdecydowaliśmy się na opcję auta z kierowcą i bardzo nam się ona sprawdziła.

Wynajęcie samochodu i prowadzenie go samemu jest opcją tańszą, a opcją najtańszą (nawet bardzo tanią) jest poruszanie się po Gruzji marszrutkami, co chcielibyśmy zrobić z Darkiem w przyszłości, albo bez dzieci, albo gdy dzieci będą kilka lat starsze. Tu jednak warto mieć więcej czasu albo ograniczyć trasę do mniejszej ilości miejsc. To po prostu inny, choć również świetny, rodzaj podróży.

TRADYCYJNA KUCHNIA GRUZIŃSKA

Gruzja słynie z gościnności i bogatej kuchni. Podróż nie jest pełna bez spróbowania kilku klasycznych potraw:

  • Chinkali – duże pierogi w kształcie sakiewki, nadziewane mięsem, bulionem i przyprawami lub grzybami (nasz hiciak), a nawet ziemniakami (te bardziej suche, bez bulionu). Je się je rękami, odgryzając kawałek i wypijając rosołek ze środka.
  • Chaczapuri – placek z serem, występuje w wielu wariantach (najbardziej znany to adżarski – w kształcie łódki, z jajkiem i masłem w środku).
  • Lobio – gęsta potrawa z czerwonej fasoli, podawana często w glinianym naczyniu, z marynowanymi warzywami i kukurydzianymi plackami (mcwadi).
  • Szaszłyki (mtsvadi) – grillowane mięso, często baranie lub wieprzowe, pieczone nad ogniem – ulubiony obiad naszej Gai.
  • Pchali – pasty warzywne z orzechami włoskimi, np. ze szpinaku, buraków czy bakłażana.
  • Churchkhela – słodki „batonik” z orzechów nawleczonych na sznurek i oblewanych sokiem winogronowym zagęszczonym mąką.
  • Ojakhuri – a la zapiekanka z kawałków mięsa (najczęściej wieprzowina), ziemniaków z reguły pokrojonych w kostkę, cebuli, przypraw, czasem papryki albo innych warzyw. Często zamawiałam go do wspólnego jedzenie z Iwem.
  • Ostri – pikantny gulasz wołowy, z sosem pomidorowym, czosnkiem i dużą ilością kolendry. Bardzo smakował Iwowi.
  • Kubdari – to rodzaj chaczapuri, ale zamiast sera w środku jest farsz mięsny – zazwyczaj wołowina lub wieprzowina, dużo cebuli, czosnku i przypraw (kolendra, kminek, chili).
  • Sulguni – pieczraki zapiekane z lokalnym serem (bardzo smaczne!)
  • Tolma – małe gruzińskie gołąbki. Mięso z ryżem jest zawijane w liście z winogron. Zdarzyło nam się jeść również podobne nadzienie w papryce.
  • Wino gruzińskie – Gruzja to kolebka winiarstwa, a lokalne wina (często robione metodą tradycyjną w kwewri – glinianych amforach zakopywanych w ziemi) to obowiązkowy punkt każdej podróży.
  • Do tego oczywiście mięso typu kebab – podawane i smakujące zupełnie inaczej niż u nas:)

To czego nie udało nam się skosztować w Mestii, a potem nigdzie już nie trafiliśmy na to danie to tashmijabi – roztopiony ser mieszany z gorącymi, rozgniecionymi ziemniakami. Będąc w Mestii nie wiedzieliśmy, że to potrawa charakterystyczna dla tego regionu.
Prawie w każdym miejscu można też było zamówić grillowane warzywa, zupę warzywną i coś a la jarzynową, frytki (z prawdziwych ziemniaków! Jak z dzieciństwa!). Raczej nie mieliśmy problemów z wyżywieniem siebie i dzieci. Rzeczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, że Gruzini kochają kolendrę i jest ona prawie wszędzie.

CENY W GRUZJI

Ceny w Gruzji są niższe niż w Polsce o ok.1/3 – 1/2 zależnie od miejsca. Za posiłek w restauracji dla 4-5 osób (często jedliśmy w drodze z naszym kierowcą) nie płaciliśmy z reguły więcej niż 90-120 złotcyh, wliczając w to napoje. Kilka razy ta cena urosła do ok.150-160 zł, ale wtedy zamawialiśmy np. 7 dań, żeby skosztować różnych rzeczy, a po takim obiedzie nikt już nie czuł potrzeby jedzenia kolacji;).

SPANIE

Pierwsze 2 noclegi i 1 nocleg w Armenii (w hotelu z aquaparkiem) zarezerwowaliśmy przez booking jeszcze z Polski. Resztę rezerwowaliśmy na bieżąco z drogi. Spaliśmy głownie w guesthousach, 2 razy mieliśmy dla siebie mieszkanie. Dzieci (oprócz jednego noclegu w Kutaisi) zawsze miały swój pokój, a my pokój dla siebie. Są już w takim wieku, że bardzo im to pasowało. Średnia cena noclegu (zawsze ze śniadaniem – śniadania były dobre, bardzo dobre lub wybitne) – uśredniając ok.260 zł za noc ( droższe spanie było w Erywaniu niż gdziekolwiek w Gruzji).

Raz zdarzyło się, że host z bookingu odwołał nam nocleg w ostatniej chwili, ale bez problemu znaleźliśmy inne. Większość opcji można odwołać nawet do kilku godzin przed przybyciem i rzadko kiedy potrzebna jest karta kredytowa żeby dokonać rezerwacji).

PODSUMOWANIE

Gruzja to kraj, który zachwyca. Choć w naszym TOP 10 pojawiły się głównie atrakcje związane z górami i skałami, to nie jedyne bogactwa tego kraju. Gruzja ma tez dostęp do wybrzeża Morza Czarnego, jest pełna monastyrów czy tętniących życiem miast. Są tu parki, poradzieckie kolejki widokowe i inne atrakcje. Ale to już temat na osobny post:)